Rozmowa z masażystką Hanną Małek
Dodane przez kasz7 dnia 31/03/2011

Runda zasadnicza dobiegła końca. Zostały rozegrane 22 mecze, w których rzadko brał udział pełny skład drużyny. Kontuzje prześladowały nas już od listopada i co chwilę podstawowi zawodnicy musieli rezygnować z gry. Do formy próbowała przywrócić ich nasza masażystka - pani Hanna Małek, którą postanowiłam zapytać m.in. o stan zdrowia koszykarzy przed decydującą fazą play-out.

- Jest pani z nami już drugi rok. Jak zaczęła się współpraca z klubem Siarki i skąd idea pracy ze sportowcami?

Propozyjcja współpracy pojawiła się od pana dyrektora Jarka w ubiegłym sezonie. Było to coś nowego, nowe doświadczenie. Stwierdziłam, że dlaczego nie.

- Na co dzień pracuje pani z osobami niepełnosprawnymi z Warsztatów Terapii Zajęciowej przy ul. Wiślnej. To zajęcie chyba nie należy do najłatwiejszych?

Powiem tak. Część osób uważa, że nie jest to łatwa praca, ale ja osobiście bardzo ją lubie. Co prawda zupełnie różni się ona, od tej z koszykarzami, bo jednak niepełnosprawni wymagają więcej, ale równie chętnie się tego podejmuję.

Rozszerzona zawartość newsa
- Drużyna złożona z pani podopiecznych wzięła udział w turnieju "Koszykówka bez barier", w którym koszykarze Siarki zetkneli się z zupełnie innym światem, z którym raczej nie mają do czynienia na codzień. Co sądzi pani o tego typu imprezach?

Uważam, że był to bardzo dobry pomysł. Zarówno dla koszykarzy, którzy spotkali się z ludźmi mniej sprawnymi fizycznie, wymagających bardzo dużo pomocy, a jednocześnie dla osób niepełnosprawnych, był to naprawdę fantastyczny dzień. Sprawił im wiele radości i wystarczyło popatrzeć na ich uśmiechnięte twarze, spowodowane tymi dwoma godzinami, które mogli spędzić z naszymi zawodnikami. Myślę, że takie zetknięcia osób niepełnosprawnych z prawdziwym sportem są bardzo potrzebne. Trzeba pokazać im, że bariery fizyczne nie wykluczają ich ze sportu.

- Wróćmy do naszego zespołu. Co dzieje się ze Stanleyem Pringle?

Stanley w ostatnim wyjazdowym meczu z Koszalinem doznał kontuzji stawu skokowego. Wczoraj wziął już udział w treningach. Myślę, że w następnym meczu z Zastalem zobaczymy go na parkiecie.

- A co z Bartoszem Krupą? W niedzielnym meczu bolący łokieć chyba dał o sobie znać.

Racja. W sytuacjach, gdy był faulowany, sygnalizował, że boli go ten łokieć. Bartek jest jednak w stanie, który pozwala mu na grę i to bardzo dobrą grę, którą zresztą pokazał w ostatnim meczu, w którym wpadło mu kilka ładnych "trójek".

- W ostatnim roku pracy z drużyną, który z koszykarzy najczęściej potrzebował pani pomocy?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu wymagają regeneracji po cięższych treningach, czy meczach. Często się u mnie pojawiają, także raczej nikt się nie wyróżnia.

- Jest tak, że kiedy wszyscy kibice po meczach wracają do domów, odpoczywają, pani zostaje z koszykarzami i pomaga im w powrocie do formy?

Oczywiście. Jeśli któryś z chłopaków zgłasza potrzebę, czy też są przypuszczenia o wystąpieniu kontuzji, to trzeba z nim zostać. Także kiedy trybuny są już puste, zostajemy w szatni, gdzie odbywa się ta regeneracja.

- Jest pani jedyną kobietą w drużynie. Koszykarze starają się panią traktować na równym poziomie, czy jednak jest pani faworyzowana?

W tej chwili zawodnicy już przyzwyczaili się do tego, że fizjoterapeutą jest kobieta. Jednak szczególnie w okresie przygotowawczym, kiedy pojawiali się nowi zawodnicy, było zdziwienie. Z czasem ta sytuacja została zaakceptowana i w tym momencie nie ma z tym żadnego problemu.

- Serdecznie dziękuje za rozmowę.