Wywiad z "Wallusiem"
Dodane przez niun dnia 07/03/2011

Chcę grać jak najlepiej w każdym meczu, nawet przegranym. Pytanie, czy po sezonie ktoś jeszcze będzie mnie chciał – mówi Daniel Wall, skrzydłowy Siarki Tarnobrzeg.

Andrzej Soboń: W Warszawie kibice zobaczyli bardzo przeciętne widowisko. Jak Pan podsumuje to kolejne słabe w waszym wykonaniu spotkanie?

Daniel Wall: Ciężko w ogóle coś podsumowywać. Do przerwy graliśmy jako tako, a przegrywaliśmy dziesięcioma punktami. Zdecydowały o tym dwie ostatnie decyzje sędziów. Przegrywaliśmy sześcioma punktami i Polonia po tym rzuciła nam kolejne cztery. W drugiej połowie już nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na dobrze grającą Polonię. Gramy źle. To co pokazujemy u siebie, a to co na wyjazdach to jest niebo i ziemia. Nie wiem czym to jest spowodowane.

W pierwszej połowie rzuciliście tylko 26 punktów. To było spowodowane waszą słabą dyspozycją rzutową czy dobrą obroną przeciwnika?

Samą naszą dyspozycją rzutową, bo rzucaliśmy nawet z czystych pozycji. Sam rzucałem cztery razy za trzy punkty gdzie nikogo przy mnie nie było i piłka powinna wpaść, żeby nie być pazernym, minimum dwa razy. A nie wpadła ani razu. Więc nie była to jakaś super obrona Polonii tylko nasza niemoc w trafianiu.

DALSZY CIĄG WYWIADU W ROZWINIĘCIU
Rozszerzona zawartość newsa

Pod koniec drugiej kwarty złapał Pan dwa głupie faule i przez to z trzema na koncie musiał Pan zaczynać drugą połowę na ławce.


Mogłem ich uniknąć, ale dałem się nabrać. Chociaż moim zdaniem przy drugim faulu sędzia gwizdnął głupotę, ale trudno. Było minęło.

Po takich spotkaniach macie jeszcze motywację do gry?

Ja osobiście staram się motywować przed każdym meczem, żeby mieć jak najmniej sobie do zarzucenia. Nigdy nie jest tak, żeby sobie nic nie zarzucać. Myślę, że chłopaki też będą się motywować. Spróbujemy jeszcze wygrać jakiś mecz, bo jest naprawdę ciężko.

Jaka jest atmosfera w szatni? Jest jakaś w ogóle?

Atmosfera jest i to trochę dziwne, bo na treningach ciężko pracujemy, nikt na nikogo nie patrzy wilkiem i jest w miarę wesoło. Na meczach inaczej już to wychodzi, szczególnie na wyjazdach, bo u siebie potrafimy walczyć. Parę meczów udało nam się zagrać bardzo dobrze i brakowało trochę szczęścia. A na wyjazdach jest całkiem inny zespół i to co widzieli kibice Polonii to ja widzę za każdym razem na wyjazdowym meczu.

W Pana opinii było was stać na lepszy wynik w tym sezonie?

Było. Myślę, że było nas stać na o wiele więcej. Ale czemu tak wyszło nie chcę się wypowiadać.

Z czego wynikała tak słaba gra? Ze słabej kadry, ze zmian w zespole, po prostu z dyspozycji dnia?

Nie można wszystkiego zrzucić na dyspozycje w dniu meczu. I zawirowania kadrowe, i wiele innych czynników o których nie chcę rozmawiać wpłynęły na wygląd tej drużyny i nasz wynik w tym sezonie.

Nie może być Pan zadowolony z gry zespołu, ale w przeciągu całego sezonu chyba może być Pan zadowolony ze swoich występów. Przecież to dopiero Pana pierwszy sezon w ekstraklasie.

Fakt, późny debiut. Nigdy nie jest tak, że nie mam sobie nic do zarzucenia. Po meczu z Polonią mam bardzo dużo pretensji także do siebie. Ale staram się jak mogę i robię to, na co mnie stać i co potrafię. A jak mi to wychodzi to już nie mi oceniać.

Jakie są Pana plany na przyszłość? Jeżeli pojawi się propozycja z innego klubu PLK chciałby zapewne Pan zostać w ekstraklasie?

Bardzo chciałbym zostać. Pytanie, czy po sezonie ktoś jeszcze będzie mnie chciał. Nie myślę teraz o tym. Na razie chcę grać jak najlepiej w każdym meczu, nawet przegranym. Czy będzie to wychodziło lepiej czy gorzej ja na pewno będę się starał.

Źródło: polskikosz.pl