Z Treflem po raz trzeci
Dodane przez niun dnia 05/02/2011

Nikt nie spodziewał się tak wyrównanej walki zespołu Siarki Tarnobrzeg, który do tego spotkania, po roszadach w składzie i licznych kontuzjach, wystawił tylko siedmiu zawodników. W tym meczu gracze obydwu drużyn zostawili na parkiecie dużo potu, szli za ciosem i walczyli do końca.

Fatalny błąd urządzenia 24-sekund w ostatniej akcji gości, spowodował, że zawodnicy Siarki przy pozostałych zaledwie kilku sekundach nie byli w stanie zdobyć już punktów. Spotkanie z Treflem zakończyło się w regulaminowym czasie i to goście cieszyli się z dwupunktowego zwycięstwa.

Aż 40 min na parkiecie spędził nasz nowy zawodnik Rafał Rajewicz, pozyskany z Zastalu Zielona Góra w miejsce środkowego Marka Miszczuka. Bardzo dobrze rozpoczął on to spotkanie. Co prawda jego pierwszą "zdobyczą" był faul na kapitanie Trefla - Filipie Dylewiczu, ale zaraz potem popisał się on akcją 2+1. Nasi koszykarze radzili sobie niespodziewanie dobrze i trener gości Karlis Muiznieks, przy stanie 11:6, bardzo zaniepokojony wyczynami swoich zawodników, wziął czas. Przerwa w grze się przydała, bowiem 5 punktów z rzędu zdobył Dylewicz, a dwie "trójki" dołożył Lorinza Harrington i pierwsza odsłona kończyła się z rezultatem 16:20.

DALSZA CZĘŚĆ RELACJI W ROZWINIĘCIU



Rozszerzona zawartość newsa
W kolejnej kwarcie gospodarze próbowali gonić swoich rywali. Po stratach Erica Taylora i Rajewicza trener Bogdan Pamuła szybko zareagował i w przerwie na żądanie ostudził gorące głowy tarnobrzeskich zawodników. Efekty były natychmiastowe. Przy dwóch dobrych akcjach Daniela Walla drużyna uwierzyła w swoje możliwości. Po I połowie na tablica wskazywała wynik tylko jednopunktowej przewagi gości z Pomorza.

W trzeciej odsłonie wynik zmieniał się kilkakrotnie. Zawodnicy często stawali na linii rzutów wolnych i tym elemencie to Siarka miała przewagę (87% przy 58% skuteczności za 1 zawodników z Sopotu). Wymiana ciosów toczyła się też w rzutach zza łuku. W drużynie gości celnością popisywał się Adam Waczyński, natomiast w naszej drużynie - Wall. Ostatecznie kwartę zakończyły punkty Pawła Kikowskiego, wyprowadzające Trefl Sopot na 2-punktową przewagę.

Postawa naszych koszykarzy w ostatniej kwarcie dała sporo do myślenia. Podstawowa czwórka, a więc Pringle, Wall, Truscott i Goffney szybko złapali 4 faule i ich gra nie była już tak efektywna. Mnożyły się błędy 24 sekund, a kulminacyjny faul sportowy Michaela Deloacha niejednemu kibicowi napsuł sporo nerwów. Nadzieje na tak upragnioną wygraną dał jeszcze Wall, po faulu Waczyńskiego trafił 3 rzuty wolne i przy stanie 61:63 jeszcze mogło się wszystko zdarzyć. Po 2 punkty zdobyli jeszcze Goffney i Dylewicz. Na tablicy widniał wynik 63:53, było 30 sekund do końca i piłkę do dyspozycji mieli goście. Czas główny został uruchomiony, ale zatrzymany był czas 24 sekund. Tym sposobem koszykarzom Siarki, po nieudanej akcji sopocian, zostało 2 sek. Spotkanie zakończyło się długim podaniem do Truscotta i jego niecelnym rzutem.